


Witam. Post zakończyłam w same Święta – pełne 42 dni. Dziś jestem już na etapie spokojnego, świadomego wychodzenia z diety warzywno-owocowej i mogę z pełnym przekonaniem podsumować ten czas.
Moja waga wyjściowa wynosiła 63,5 kg, obecnie ważę 55 kg. Jednak to nie liczby są dla mnie najważniejsze, tylko to, jak dziś czuję swoje ciało i głowę.
Nie był to jednak proces idealny. Były gorsze dni – bóle głowy, mdłości, senność, uczucie zimna i rozdrażnienie. W ostatnim tygodniu pojawiły się też piekące, zaczerwienione oczy. Dziś wiem, że były to reakcje organizmu na intensywne oczyszczanie i tzw. odżywianie wewnętrzne.
Ten post bardzo mnie nauczył. Przyjrzałam się sobie, swoim nawykom i uzależnieniom. Kawy nie potrzebuję, czasem wybieram cykorię. Za winem nie tęsknię wcale.
Słodkie… tu nadal mam największą słabość. Dlatego postanowiłam jedno: jeśli słodycz, to tylko naturalna i własnej roboty. Zauważyłam też, że wzdęcia praktycznie zniknęły, a trawienie wyraźnie się poprawiło.
Jestem przekonana, że ogromne znaczenie miało odpowiednie przygotowanie organizmu przed postem. Dzięki temu przeszedł on łagodniej, a ja szybciej wróciłam do równowagi. Obecnie dodatkowo korzystam z baniek, aby jeszcze mocniej pobudzić układ limfatyczny.
Wracam na siłownię i do biegania. Jednocześnie bardzo uważnie buduję swoje posiłki. Na etapie wyjścia z diety ogromnym wsparciem są dla mnie przepisy na diecie aktywnej, które pozwalają jeść zdrowo, sycąco i bez obciążania organizmu.
Cały proces postu i wychodzenia z niego był dla mnie dużo spokojniejszy dzięki wiedzy, jaką dał mi podstawowy kurs oczyszczania organizmu. Zrozumienie, co dzieje się w ciele, naprawdę zmienia perspektywę.
Chcę z całego serca podziękować grupowiczkom za wspaniałe przepisy i ogromne wsparcie. Dzięki Waszym postom wiedziałam, że chwile zwątpienia są normalne i że nie jestem w tym sama.
Dziękuję też mojemu mężowi za wsparcie, cierpliwość i poczucie humoru – zwłaszcza wtedy, gdy gotował swoje pyszności i mówił, że zazdrości mi moich „postnych” dań.
Na pewno w czerwcu zrobię sobie 14-dniowe przypomnienie. Największe efekty widzę obwodowo, choć niestety nie robiłam dokładnych pomiarów.
Uwierzcie – wszystko możecie i wszystko wytrzymacie. Naprawdę warto. Nie tylko dla utraty kilogramów, ale przede wszystkim dla zdrowia, bo mamy je tylko jedno.
Nie opuszczam tej drogi ani tej społeczności. Ściskam i całuję Was wszystkie.
Witam. Post zakończyłam w same Święta – pełne 42 dni. Dziś jestem już na etapie spokojnego, świadomego wychodzenia z diety warzywno-owocowej i mogę z pełnym przekonaniem podsumować ten czas.
Moja waga wyjściowa wynosiła 63,5 kg, obecnie ważę 55 kg. Jednak to nie liczby są dla mnie najważniejsze, tylko to, jak dziś czuję swoje ciało i głowę.
Nie był to jednak proces idealny. Były gorsze dni – bóle głowy, mdłości, senność, uczucie zimna i rozdrażnienie. W ostatnim tygodniu pojawiły się też piekące, zaczerwienione oczy. Dziś wiem, że były to reakcje organizmu na intensywne oczyszczanie i tzw. odżywianie wewnętrzne.
Ten post bardzo mnie nauczył. Przyjrzałam się sobie, swoim nawykom i uzależnieniom. Kawy nie potrzebuję, czasem wybieram cykorię. Za winem nie tęsknię wcale.
Słodkie… tu nadal mam największą słabość. Dlatego postanowiłam jedno: jeśli słodycz, to tylko naturalna i własnej roboty. Zauważyłam też, że wzdęcia praktycznie zniknęły, a trawienie wyraźnie się poprawiło.
Jestem przekonana, że ogromne znaczenie miało odpowiednie przygotowanie organizmu przed postem. Dzięki temu przeszedł on łagodniej, a ja szybciej wróciłam do równowagi. Obecnie dodatkowo korzystam z baniek, aby jeszcze mocniej pobudzić układ limfatyczny.
Wracam na siłownię i do biegania. Jednocześnie bardzo uważnie buduję swoje posiłki. Na etapie wyjścia z diety ogromnym wsparciem są dla mnie przepisy na diecie aktywnej, które pozwalają jeść zdrowo, sycąco i bez obciążania organizmu.
Cały proces postu i wychodzenia z niego był dla mnie dużo spokojniejszy dzięki wiedzy, jaką dał mi podstawowy kurs oczyszczania organizmu. Zrozumienie, co dzieje się w ciele, naprawdę zmienia perspektywę.
Chcę z całego serca podziękować grupowiczkom za wspaniałe przepisy i ogromne wsparcie. Dzięki Waszym postom wiedziałam, że chwile zwątpienia są normalne i że nie jestem w tym sama.
Dziękuję też mojemu mężowi za wsparcie, cierpliwość i poczucie humoru – zwłaszcza wtedy, gdy gotował swoje pyszności i mówił, że zazdrości mi moich „postnych” dań.
Na pewno w czerwcu zrobię sobie 14-dniowe przypomnienie. Największe efekty widzę obwodowo, choć niestety nie robiłam dokładnych pomiarów.
Uwierzcie – wszystko możecie i wszystko wytrzymacie. Naprawdę warto. Nie tylko dla utraty kilogramów, ale przede wszystkim dla zdrowia, bo mamy je tylko jedno.
Nie opuszczam tej drogi ani tej społeczności. Ściskam i całuję Was wszystkie.





